Zaskakuje Cię nagły sygnał faksu. Nawet nie wiedziałeś, że był podłączony. Kto właściwie używa jeszcze faksu? Zaintrygowany staroświeckim dźwiękiem podchodzisz do urządzenia. 

To groźba o podłożeniu bomby: nie pierwsza i zapewne nie ostatnia, która trafia w Twoje ręce. Czytasz, że dzisiejszego wieczora gdzieś w centrum wybuchnie bomba. Ani słowa o okupie, żadnych żądań, żadnego uzasadnienia – tylko ta sucha informacja.

Gdyby płacili Ci za każdą taką groźbę odebraną od kiedy pracujesz w agencji, byłbyś już bogaty. Najczęściej to pijane dzieciaki i ich głupie zakłady albo ludzie z problemami domagający się uwagi. Zawsze łatwo było odróżnić prawdziwe zagrożenie od żartu czy desperackiego wołania o pomoc. Ta groźba wyraźnie posiadała wszystkie cechy kierujące ją na stertę zgłoszeń nieistotnych, inaczej zwaną śmietnikiem.

30 minut później sygnał faksu znowu odrywa Cię od pracy i po raz kolejny dostajesz tę samą wiadomość. Zaczynasz się niepokoić i decydujesz się potraktować groźbę poważnie. Dzwonisz do swojego szefa i prosisz go o pozwolenie na zebranie zespołu. Henry Zig – 58-letni weteran – nie jest zadowolony. Przypomina Ci o tym, jak w swoim pierwszym tygodniu pracy dałeś się nabrać na podobny fałszywy alarm – myślał, że lata pracy czegoś Cię nauczyły. Powracasz myślami do tego pierwszego zgłoszenia, przy którym spanikowałeś i ostrzegłeś całą agencjęprzed końcem świata. To był typowy błąd nowicjusza. Z jakiegoś powodu bieżąca sytuacja wydaje się zupełnie inna, a intuicja podpowiada Ci, że nie jest to kolejny fałszywy alarm. Decydujesz się na kłamstwo. Mówisz swoim współpracownikom, że masz pozwolenie na wysłanie zespołu i musisz go zebrać.

Odnalezienie nadawcy faksu nie przysparza większych trudności – wiadomość przyszła z małego mieszkania w podejrzanej części miasta. Raelcun Street37/5. Ty i Twój zespół ruszacie na miejsce, po 23 minutach pukacie do drzwi nijakiego Williama Tellera. Odpowiedzi brak. Zamek w drzwiach jest w równie złym stanie jak cały budynek, po chwili więc wchodzicie do mieszkania. Przed sobą widzisz stół zasypany materiałami, które przyprawiają Cię o dreszcze. W rogu pomieszczenia dostrzegasz migającą czerwoną lampkę. To faks. Teraz jesteś już pewien, że to nie żart, a prawdziwe zagrożenie. Tylko Ty i Twój zespół możecie powstrzymać katastrofę. Od razu zaczynacie przetrząsać mieszkanie w poszukiwaniu wskazówek.

W tym momencie oddzwania do Ciebie Henry Zig i mówi, że nijaki William Teller został aresztowany w restauracji Riverview. Robił straszne zamieszanie, kłócąc się o miejsce przy oknie, dzięki któremu mógłby oglądać eksplozję punktualnie o 20:00. Patrzysz na zegarek i orientujesz się, że została tylko godzina…